A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter

Dziś o ,,zwykłości” i ,,niezwykłości” różnych rzeczy i osób.

Zwykły, a niezwykły mebel.
Te ,,niezwykłe” teraz meble, kiedyś miały zwykłe życie. Stanowiły wyposażenie zwykłych mieszkań. Dla przepraszam za słowo ,,przeciętniaka” nie były czymś niezwykłym. Miały służyć, ważne, żeby było funkcjonalnie i wygodnie. W dalszej kolejności być ładne.

Czas i ,,zwyczajność”przekornie ukryła meble na kilkadziesiąt lat.
Ich ,,niezwykłość” powoli próbowała się wydostać i pokazać. Słowem w książce, czarno-białą fotografią w ówczesnej prasie.
Lata minęły. I choć zdarza się jeszcze czasem przygoda pod tytułem ,,sprzątam mieszkanie po babci” lub ,,zmieniam wystrój” i mebel ląduje na śmietniku, to pojawia się osoba, która ten mebel ratuje.

Ludzie chcą je oglądać, poznawać, mieć. Dostrzegają, że coś w nich jest.

A co?
To już indywidualna sprawa każdego z Nas.

To właśnie dowodzi, że ten zwykły kiedyś mebel, teraz staje się niezwykły.

 

Zwykłe, a niezwykłe, potrafią być też osoby.

Można cytować wiedzę z książki. Można przedstawić sucho najważniejsze fakty. Jak to w życiu.
Można monotonnym głosem przekonywać, że coś jest piękne i wartościowe?
Można!

Można także swoją postawą i zaledwie kilkoma słowami, tego dowieść?
Można!  

Wiele rzeczy można. Na wiele zwykłych i niezwykłych osób się trafia.

Podczas DESA Design Days można było spotkać kilka osób z ,,branży”. Eksponaty same się nie przedstawią, same o sobie nic nie powiedzą. Dopiero człowiek może tego dokonać.

Wśród prelegentów obecna była Pani Krystyna Łuczak – Surówka.

Gotowi, grzecznie usiedliśmy na krzesłach w oczekiwaniu na kolejny wykład. Tu skończyła się ,,zwyczajność” kolejnej prelekcji. A zaczęła się jej ,,niezwykłość”.

Poderwani z miejsc, poderwani czym?
Entuzjazmem.

Wydaje mi się, że wszyscy tam obecni, prawdziwie ciekawi, od pierwszych chwil.

Wiedza, doświadczenia i entuzjazm. 1, 2, 3.
Tak to wyglądało w moich oczach. Wiedza była podstawą, doświadczenie nieocenioną wartością, a entuzjazm zaraźliwy.

1. Wiedza o przedstawianych przedmiotach. Daty, nazwiska, smaczki. Ekspozycyjne perełki przestały być dzięki niej anonimowe. Wiedza to też opatrzenie z przedmiotem, na tyle, by zauważyć odwrotnie przykręcony zaplecek 🙂

2. Doświadczenie akademickie, które ,,wie”, że studenci nauczą się wtedy, gdy coś ich zainteresuje. A Pani Krystyna Łuczak – Surówka nakarmiła naszą ciekawość 🙂
zaglądając pod siedzisko fotela Modzelewskiego; zamieniając ławę w stół; czy prezentując ,,ergonomię” naczyń serwisu ,,Dorota”. Jej rękami przekroczyliśmy niedostępność ekspozycji przedmiotów.

3. Pisany dużymi literami entuzjazm. Bycie nie tylko kolekcjonerem, ale entuzjastą. Dzięki temu ja ,,zakochałam się w rzeczach na nowo”.

I nowe spojrzenie na przedmiot.
Jakie?
On jest po to, by używać…  

Na koniec pozwolę sobie na prywatę 🙂 a co 🙂  

Przekonałam się na nowo: Do wartości polskiego designu. Wygody użytkowania, wierząc na słowo.
Do wielu innych, prócz jednej rzeczy.

Zrozumiałam, że zbierane przeze mnie rzeczy to ,,Sztuka stosowana”. Że rzeczy te, powinny służyć.
Brudzić się kawą, herbatą, wodą od kwiatów, kawałkiem ciasta.
Meble winny mieć ślady: Stoły od kubków, tapczany wysłużoną poduszkę, a krzesła wytarte siedzisko.

Moja kolekcja, choć skromna, styka się tylko z kurzem. Staje się tym, co tak urokliwie nazywał jeden z profesorów ,,durnostojką / kurzołapem”.
Obawa przed ich używaniem, wtrąca je upchane w szafie,  bez ładu i składu. Gdzie gablota była reprezentacyjna, tylko na początku.

Mimo tego, boję się je używać, sama nie wiem czemu.

Daje sobie czas, może i do tego się przekonam.       

A u Was jak jest?

Zdjęcia:

A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter