A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter

Choć wrzesień dopiero przed nami. Powroty do matematyki również… To zastanowiło mnie, o zgrozo,  takie równanie 🙂 Czy między słowami Muzeum a Dystans, należy stawiać znak równości czy nierówności?
Dlaczego o tym? Już śpieszę z wyjaśnieniami.

Będąc w muzeum lub w galerii (takiej z prawdziwego zdarzenia) towarzyszy nam poczucie pewnego rodzaju dystansu. Towarzyszy zachwyt. Towarzyszy pragnienie, tego co widzimy, a co tak niedostępne. Wchodzimy do muzeum, przytłaczającego Nas swoją wielkością, wielkiego gmachu, podkreślającego, że to świątynia sztuki.

No cóż, w pierwszej chwili musimy się dostosować. Sale wystawiennicze, mają już utarte szlaki, trasy zwiedzania (przemykania z kategorycznym zakazem dotykania i rażenia fleszem) oraz dozorem straży muzealnej.

Tu czujemy zagubienie i niepewność. Pojawia się chwilowe rozbudzenie, gdy ktoś przez przypadek w coś stuknie, coś upuści, a głos niosący się po sali, zainteresuje każdego. Nawet, gdy ma się na uszach słuchawki audioprzewodnika. Znacie to prawda?
Zgodzicie się ze mną, że takie Muzeum = Dystans.

Na szczęście, powyższy obraz przechodzi już raczej w formę stereotypu. Bo gmach, sale, eksponaty to jedno, ale ludzie, z i w muzeum, to drugie. Gdy w tym ,,Muzeum” odbywają się wykłady, oprowadzania, spacery czy lekcje muzealne; gdy pojawiają się ludzie, przekreślają znak równa się.
Dystans zostaje zatarty, muzeum zaczyna łączyć ludzi o wspólnych zainteresowaniach, a różnych stopniach wiedzy.  

Chcę Wam przedstawić jeszcze jedno miejsce, które ostatnio zwiedziłam. Miałam je pod nosem, mieszkając dwadzieścia parę lat na Pradze.

To miejsce, jeśli mogę, zaliczyłabym do jeszcze innego rodzaju. Po słowie Muzeum postawię znak równości i wstawię słowo życie w mianowniku – życie i dopełniaczu – życia.

Dlaczego muzeum = życie?

Dlatego, że przenosisz się w czasie i wchodzisz do czyjegoś, zwykłego domu. Nie zobaczysz tam wielkoformatowych obrazów i rzeźb boskich Greków. 🙂 Nie poczujesz zazdrości i niedostępności. Gwarantuje, że przynajmniej kilka razy dostrzeżesz coś co masz Ty, lub miała Twoja Mama, Babcia.

Rozpoznasz wazon z Pruszkowa, Elementarz, tapczan. Wypatrzysz w łazience pralkę Franię, w kuchni puszkę po Kakao.
To miejsce to Muzeum Czar PRL-u. Za prawdziwą ladą kupicie bilety na wystawę, ale napijecie się także oranżady. Jest to miejsce z duszą i klimatem.

Więc jeśli chcesz iść do muzeum, gdzie na wystawie, ba na ekspozycji, znajdziesz rzeczy, które sam posiadasz, to jest to miejsce idealne.  Czar PRL to takie miejsce, gdzie każde pokolenie znajdzie coś dla siebie. I żeby nie były to takie banalne słowa, bo takich nie lubię, to mam pomysł….

Skoro młode pokolenie oswoi się tu z przeszłością swoich pradziadków. Średnie, zauważy różnice pomiędzy tym co ma teraz, a co pamięta z ,,domu babci czy rodziców”. Najstarsi, przypomną sobie jasne i ciemne strony PRL, czasów ich młodości…

Mój pomysł jest trochę długodystansowy i muszę go, rozłożyć w czasie.
Mam pomysł zabrać na tę wystawę Babcię, pokazać jej to miejsce i słuchać jej opowiadań. A za parę dobrych lat, przekazać te wspomnienia Stasiowi.

Może Wy zróbcie podobnie, i podzielcie się opowieściami, Waszymi lub Waszych najbliższych.   

Zdjęcia:

 

INFO:

Czar PRL – muzeum życia minionej epoki
Adres: ul. Mińska 22 (Wejście od ulicy Głuchej)
Muzeum czynne jest codziennie.
Od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00 – 16:00. W weekendy od 11.00 do 17:00.

A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter