A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter

Spotkanie z artystami to zawsze duże przeżycie. Co innego oglądać wystawione szkło z podpisem autora, a oglądać to samo szkło, w towarzystwie samego autora.

Podczas corocznej imprezy Wawa Design Festiwal, organizatorzy zaproponowali Nam znów, zapoznanie ze szkłem. Równo roku temu, podziwialiśmy szkła z Ząbkowic na wystawie ,,Ładne – Dobre – Poszukiwane” (zapraszam do posta http://tomisiepodoba.pl/wystawa-ladne-dobre-poszukiwane/) w tym roku poznajemy osobiście –  jednego z artystów – Ludwika Fiedorowicza.

Jak sama nazwa wskazuje ,,Wawa Design” za kryteria prezentacji przedmiotów, przyjmuje nowe trendy i projekty. Znajdujemy jednak ,,usprawiedliwienie” prezentacji dzieł Ludwika Fiedorowicza podczas festiwalu. Mniejsza część, zgromadzonych na wystawie szkieł to ,,poczciwe” formy ,,Lars”, czy ,,Muszla”.  Większa, co zgodne z logiką new designu, w tym przypadku to Reedycje.  Nowe spojrzenie na stare formy.
To pozwala mi, zaliczyć ten post po trosze jako o (nowym) designie, po trosze vintage. Taka tradycja w nowoczesności.

Jest także znaczna różnica, pomiędzy przedstawieniem postaci artysty, za pomocą krótkiej noty biograficznej ,, Ludwik Fiedorowicz – polski artysta plastyk, projektant szkła użytkowego. Autor szeregu projektów ikon polskiego szkła użytkowego – wazonów, amfor, dzbanów, mis głównie podczas swojej pracy w HSA „Staszic”. Za swoją pracę, kilkakrotnie nagrodzony: min. na Ogólnopolskiej Wystawie Szkła Artystycznego i Użytkowego, Katowice 1977 oraz Unikatowego i Przemysłowego Katowice 1979”.
Różnicą, gdy ten zasiada na przeciwko publiczności, i jak sam twierdzi: woli odpowiadać (na pytania), niż opowiadać o sobie.

Obecnie jego prace można oglądać na stałych wystawach w Muzeum w Sosnowcu, Muzeum w Gliwicach, Muzeum Narodowym we Wrocławiu oraz na szeregu wystaw czasowych.

Dziwicie się zapewne skąd taki tytuł mojego posta. Skąd wątpliwość ,, że nie wszytko jest tak kolorowe, jak może się wydawać”.
Właśnie, w tym duchu chciałam napisać kilka słów.  

Widzimy wazon, amforę, dzban czy zestaw talerzy. Wzbudzają zachwyt, budują gust i poczucie estetyki, podnoszą rangę naszej kolekcji. Szybciej sprzedamy wazon z hasłem nazwiska artysty, niż np. ,,wazon z PRL”, lub z określeniem ,,piękny”.
Ale zastanówmy się chwilę dłużej, czy powyższe, nie jest traktowaniem zbyt powierzchownym.

No właśnie, wcale nie jest tak kolorowo.

Dlaczego?

Dla przykładu: realia tworzenia kolekcji przez Pana Ludwika. Realia tego, że za własne środki, wykupuje na targach staroci Swoje dzieła.  Wraz ze wzrostem świadomości, rosną też ceny. Z jednej strony to dobrze, z drugiej, jak to często bywa, niezbyt. Z czasem, jak sam mówi, na jego dzieła, po prostu go nie będzie stać.

Często także, co zrozumiałe, pojawia się problem z identyfikacją wykonawcy.
Jaki? Sami pomyślmy. Robimy projekt, który po jakimś czasie, zostaje podpisany innym, niż Wasze nazwiskiem i imieniem.
Jak sam mawia, takie sytuacje, po ludzku go denerwują.
Choć, sam powtarza, że zdarzają się sytuacje, gdy dzwoni do ,,Jasia” (J. S. Drosta) by zapytać ,,czy to szkło jest, jego czy moje”.

Kolejną sprawą jest, wymóg do działań artystycznych, pracy w hucie szkła. Bo gdzie indziej, powstaną nowe szklane dzieła sztuki. W poszukiwaniach takowych, autor uczestniczy sam.

Trochę w tej twóczości jest przeszkód, trochę pod górę.

Może to niezbyt elegancko, ale zacytuje słowa, jednego z moich wykładowców. Mawiał mniej więcej tak ,,artystom, zdobyć sławę, najlepiej udawało się, kiedy po prostu umierali”.
Oczywiście Panu Ludwikowi, życzę 100 lat w zdrowiu i pomyślności. Ale też pamiętajmy, że to od Nas zależy, kiedy się ta ,,sława” pojawi. W facebookowej grupie siła, w instytucjach muzealnych siła, w stowarzyszeniach (o które, tak zabiega Pan Ludwik) siła.   

Żeby, na sam koniec zmienić to ,,mętne szkło”, na krystaliczne i świetliste, dodać kolor…

Jest szansa?. Jak?
Między innymi właśnie takimi spotkaniami. Spotkaniami ludzi z podobnymi zainteresowaniami, osobami ,,z instytucji”, ale przede wszystkim grupą. Bo jak się już przyjęło, w grupie siła.
Spotkania, wymiana wiedzy, wykonanie dokumentacji. Bo choć pamięć ulotna, to ważna jest każda informacja, szczególnie taka, którą można jeszcze skonfrontować. Dla Nas, ta wiedza, jest o tyle cenna, że pochodzi z potwierdzonego źródła. Że jest czymś, co z autopsji, ale książek, wie artysta.  

Choć TA wystawa już dziś dobiega końca, to starajmy się dalej.

Mamy siłę!

Zobaczmy tylko, ile ludzi jest na Facebookowej grupie miłośników Szkła, Klasyki czy Wzornictwa XX wieku. To jest siła, by powstawały kolejne wystawy.

Tylko zerknijmy, że osoby, które nie bardzo znają się na ,,internecie” mają profil na Facebooku. Mamy z nimi kontakt, mamy grupę, mamy fotografie…

MAMY ŁATWIEJ.

I uwaga, z grubej rury 🙂 tym sposobem, razem tworzymy ,,historię sztuki polskiej”.  

 

Info.

Dziś tj. 11.09.2018 do godziny 20:00 czynna będzie wystawa prac Ludwika Fiedorowicza w Soho Factory, budynek wystawienniczy, 19 ul. Mińska 25 w Warszawie.
Myślę, że te szkła Was przekonają.   

Zdjęcia:

A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter