A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter

Puszczam po rodzinie hasło ,,klocki Lego” 🙂
Oto co słyszę:

Lego – zabawa Staśka. Radość wysypywanych z pudeł na podłogę. Następnie ponowne ich zbieranie, by radośnie wysypać je na podłogę i zebrać.  Byle było głośno.
Tak w koło…

Lego – Kuba (mój mały sąsiad) na przykładzie dwóch ludzików potrafi opowiedzieć mi historię 3 godzinnego filmu, walki dobrej i złej mocy, oraz nadprzyrodzonych zdolności dziwnych postaci. Zaraz potem dodając, że od Mikołaja zażyczył sobie kolejne zestawy, zaczynając nową opowieść.

Lego – wg. Męża idealne do nauki ułamków. Idealne i oczekiwane, na ,,ten czas” by kupić, oczywiście dla syna ;p Lego Technic.

Lego – z opowiadań Teściowej: tragedia ze zbieraniem małych elementów z wełnianego dywanu i co gorsza otchłani odkurzacza. I niezliczone stąpnięcia,  na zagubione gdzieś na podłodze pojedyńcze klocki.  

Niby klocki – a każdy, patrzy na nie w inny sposób.

Okazuje się, że Lego to klocki wielopokoleniowe – i to w nich lubię.
Bawił się dziadek, bawił się ojciec, i bawić się będzie syn (i córka wersją Friends).

Lego były i są idealnie dopasowane. Kiedyś, z opowieści mojego Taty, były klocki – podróby: szare, zbyt luźne, lub zbyt ścisłe. Zawsze coś.
To były czasy, gdy bawiono się, bez narzekania,  tym co się miało.

Ale dlaczego w ogóle post o klockach? Bo mają one swoją ,,vintage historię”. I to mi się podoba!

Ich historia to lata 30-te i piktogramy Gerd Arntz’a. Kilka jego prac wstawiam Wam w galerii, dla podniesienia waloru edukacyjnego tego postu 🙂  i kilka słów o nim.
Gerd Arntz (1900-1988). Niemiecki artysta działający w nurcie modernizmu, autor czarno-białych drzeworytów. Arntz był głównym członkiem grupy artystycznej „Postępy w Kolonii„. Od 1926 r. starał się o współpracę przy projektowaniu piktogramów dla Vienna Method of Pictorial Statistics ( Wiener Methode der Bildstatistik ). Ostatecznie Arntz zaprojektował około 4000 piktogramów. W latach 1931-1934 pomagał w tworzeniu „Ogólnopolskiego instytutu statystyki obrazkowej sowieckiej konstrukcji i gospodarki”.

To właśnie pozostawione archiwum setek piktogramów, w którym odnajdziemy każdego człowieka, dziś Nas interesuje. Archiwum Ludzi niezależnie od wiary, zatrudnienia, płci i jakich jeszcze, wymyślimy sobie kryteriów.

Marcin Wicha w swojej książce, trafnie zauważa w nich początek klocków Lego.
Ludzi specyficznych – o nogach złączonych razem, rękach wzdłuż ciała i żółtych głowach.

Od lat 70-tych XX wieku, ludzik Lego mógł poruszyć nogami, chwycić obły przedmiot w ręce, a przede wszystkim pokazać emocje. Popatrzeć się, zasmucić,  a nawet uśmiechnąć.

Ludzik został przyjęty do pracy, i musiał się do niej dobrze ubrać. Założyć mundur i czapkę. I mógł to zrobić! Jakiś czas później ,,kobiety” zaczęły malować usta i używać eyelinera.

Lata 90 -te i ja, choć się nie bawiłam klockami, pamiętam różne postacie z filmów. Najgorsze jednak dopiero nadeszło.

Poczciwe, budowlane klocki, zaczęły ustępować miejsce: figurki, akcesoria, elementy.
Teraz, żeby mieć komplet ,,Lego coś tam” musisz postępować zgodnie z instrukcją. Każdy element musi pasować do innego. To tu, a to tam.
Postępowanie, niemal jak ze składania ikea-owkich mebli.
To zabiera nam możliwość tworzenia, a pozwala jedynie na odtwarzanie.

Na koniec życzę Wam kreatywności i nieszablonowego postępowania tak z klockami, jak i w życiu. Albo jak to się mówi out of the box (Lego Box).

 Z okazji Dnia Ojca życzę Wam, by obudziło się w Was małe i KREATYWNE dziecko. Abyście mieli czas na to, co Wam się podoba 🙂 i mogli tym dzielić się z Waszymi dziećmi.

Zdjęcia:

fot.http://tinkernology.blogspot.com/2011/04/vintage-lego-packaging.html

A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter