A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter

Pamiętacie ten sławny rekonstruowany fresk Ecce Homo. To było jakieś 4 lata temu, konserwatorka chyba nie bardzo poradziła sobie z jego naprawą. Chyba nawet śmiało można powiedzieć, że się jej nie udało. Wiecie dlaczego o tym wspominam?
Nie stoi przede mną wezwanie rekonstrukcji malunku na tynku, ani na płótnie. Stoi przede mną fotel. 

Stan jego jest całkiem dobry, wyrzucony na śmietnik ewidentnie w wyniku znudzenia, lub kupienia nowego, a nie zepsucia. Tapicerka, choć szara i bura, to bez plam i dziur. Drewno konstrukcji dobrze się trzyma, można byłoby na nim siadać, gdyby nie naderwana noga.
Przytachałam go z mężem na działkę, i jest. 

Mój pierwszy mebel do kolekcji To.mi.sie.podoba, co więcej mój pierwszy Chierowski nr 366. No ale co z tym fantem zrobić?
Stał sobie kilka dni, stwierdziłam, że to wyzwanie, może z pomocą wszechwiedzącego Internetu sama sobie poradzę. Po kolejnych dniach wiedziałam, że sama sobie go nie naprawie, czas na konsultację ze specjalistą. Pacjent rokuje dobrze.

Ale ja już wiem, że się tego nie podejmę. Niech ten fotel nie podzieli losu dzieł sztuki, których konserwatorzy nie czuli się pewnie, podejmując decyzję o ich naprawie. 

Więc przedstawiam Wam kultowy fotel 366, projektu Józefa Chierowskiego z lat 60-tych..
Charakterystyczny lekki, drewniany stelaż. Nogi zwężane ku dołowi, rozstawionymi na zewnątrz linii siedziska i opływowymi podłokietnikami.

Także, zdecydowałam.
Puszczam fotel na Facebookowej grupie, żeby ktoś go naprawił, oszlifował i ubrał w piękne szaty – obicia.  I niech mu się potem na nim dobrze siedzi 

Zdjęcia:

A Tobie się podoba? Podziel się z innymi:
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter